
Kościół Admiralicji (Amiralitetskyrkan), zwany też Ulrica Pia (na cześć pobożnej żony Karola XI), jest kościołem parafialnym dla szwedzkiej marynarki wojennej. Stoi na terenach wojskowych i dawniej nie był dostępny dla cywili - wzdłuż ulicy Vallgatan biegł mur oddzielający port od cywilnej części miasta.
Kościół jest najstarszym budynkiem w Karlskronie - pochodzi z 1685 r., a więc powstał już 5 lat po założeniu miasta. Budowano go szybko jako prowizoryczny kościół marynarski - jednak z uwagi na problemy finansowe nigdy nie został zastąpiony świątynią z kamienia i dzięki temu zachował się do dziś (patrz Dzwonnica). Z czasem dach i ściany uszczelniono i dziś parafianie nie narzekają już na wiatr i przeciekający dach (zresztą jak większość kościołów w Szwecji, Kościół Admiralicji jest ogrzewany).
Kościół Admiralicji ma prostą bryłę i zbudowany jest na planie krzyża równoramiennego. Jest największym drewnianym kościołem w Szwecji - główna bryła ma wymiary 20 x 20 m. Chóry we wnętrzu kościoła składały się dawniej z dwóch poziomów, dzięki czemu kościół mógł pomieścić do 4 tys. osób.
Przed Kościołem stoi figura najsłynniejszego mieszkańca Karlskrony - Matsa Rosenboma. Według legendy był on kiedyś pracownikiem stoczni w Karlskronie, zmuszonym do żebrania dla utrzymywania swojej rodziny. Aby wspomóc fundusz Rosenboma (z którego środki kierowane są do organizacji charytatywnych w gminie Karlskrona) trzeba podnieść jego kapelusz. Tablica, którą trzyma Rosenbom, głosi: "Najuniżeniej Państwa proszę, choć głos mój już jest słaby, włóżcie jakiś datek, ale podnieście przy tym mój kapelusz. Błogosławieni, którzy troszczą się o ubogich".
Legenda mówi, że Rosenbom stracił pracę w stoczni na skutek epidemii, którą przywiozły do Karlskrony wojska szwedzkie po wojnie z Rosją. Wprawdzie Rosenbom przeżył epidemię, ale był za słaby, by wrócić do pracy. Jedynym wyjściem było zwrócenie się do burmistrza z prośbą o pozwolenie na zbieranie datków. Po paru miesiącach Rosenbom pozwolenie otrzymał, jednak oficjalny dokument określał dokładnie, w jakie dni Mats ma prawo pukać do drzwi i prosić mieszkańców Karlskrony o pomoc. Jednym z tych dni był 31 grudnia. Któregoś razu, podczas nocy sylwestrowej, kiedy Rosenbom jak zwykle chodził po mieście i prosił o wsparcie, nogi zaniosły go do domu kapitana Lagerbielke, dowódcy jednego z okrętów stacjonujących w porcie. Rosenbom zapukał i przedstawił swoją prośbę - a kapitan, rozbawiony świętowaniem Nowego Roku, hojnie żebraka obdarował zarówno pieniędzmi jak i jedzeniem. Mats chciał się w podzięce ukłonić i wtedy spadł mu kapelusz. Kapitan sam podniósł kapelusz i włożył go żebrakowi na głowę mówiąc: "Ten, kto chce od dziś otrzymać od Rosenboma podziękowanie, musi mu sam zdjąć kapelusz". To stwierdzenie tak spodobało się Matsowi, że powtarzał je w każdym odwiedzanym domu. W końcu ktoś poczuł się urażony, że żebrak nie chce sam zdjąć przed nim kapelusza - rzeźbiarz stoczniowy Kolbe kazał za to Rosenboma pobić i wyrzucić za drzwi na śnieg. Chwilę później ruszyło go sumienie i chciał przeprosić za swoją porywczość, ale kiedy Mats się ocknął, wydawało mu się, że Kolbe go goni i zaczął uciekać. Zatrzymał się dopiero przy Kościele Admiralicji. Zmęczony oparł się o balustradę, zamknął oczy i zasnął. Był środek zimy i Rosenbom zamarzł i już nigdy się nie obudził. Kolbe był pierwszą osobą, która znalazła zamarzniętego żebraka idąc rano 1 stycznia do kościoła. Jedyne, co mógł zrobić, to wyrzeźbić jego figurę, aby po wsze czasy zbierała pieniądze na biednych mieszkańców miasta.
Tyle legenda. Tak naprawdę nikt nie wie, skąd wzięła się figura i kiedy powstała. Rosenbom stał przed kościołem na pewno już pod koniec XVIII w. - oryginał zobaczyć można dziś po prawej stronie w przedsionku kościoła, podczas gdy przed kościołem stoi kopia. Prawdopodobnie pomysł wyszedł od fińskich robotników stoczniowych, których wielu pracowało wówczas w Karlskronie (Finlandia była do początku XIX w. częścią Szwecji) - podobne figury znaleźć można w prowincji Österbotten w pn-zach. Finlandii. Co ciekawe Rosenbom jest postacią historyczną - choć tak naprawdę był oficerem we flocie i nigdy nie musiał żebrać!
Warto zajrzeć do wnętrza kościoła - marynarski charakter podkreśla niebieski kolor i pamiątki - m.in. model żaglowca Karlskrona, który zatonął wraz z załogą podczas orkanu u wybrzeży Florydy w 1846 r. (niektórzy wierzą, że w ten sposób spełniła się ostatnia klątwa pierwszego właściciela wyspy, mówiąca o tym, że cała Karlskrona kiedyś zapadnie się pod wodę - Wittus Andersson był tak wzburzony, kiedy dowiedział się, że król zabrał mu wyspę, że po trzykroć przeklął miasto mówiąc, że całe kiedyś spłonie, że wyniszczą je epidemie i że zostanie pochłonięte przez morze). Opis kościoła w polskiej wersji językowej można wysłuchać naciskając odpowiedni guzik w przejściu po prawej stronie kościoła.
Kościół pomalowany jest na charakterystyczny dla Szwecji czerwony kolor, tzw. czerwony kolor z Falun - nazwany od ośrodka wydobycia miedzi w środkowej Szwecji, gdzie w XVI w. opracowano metodę produkcji farby z dodatkiem miedzi (w XIX w. farba stało się tak popularna, że każda szwedzka rodzina mogła tanio pomalować swój dom - na ten sam kolor). Pierwotnie ściany były żółte a pilastry szare - co z daleka sugerowało, że kościół zbudowany jest z kamienia. Jednak Szwedzi tak lubią swój czerwony kolor, że również w przypadku kościoła nie mogli się powstrzymać.