Dawniej dwie osobne wysepki oddzielone cieśniną od wyspy Trossö, na której leży centrum miasta. Cieśninę zasypano w XVIII w. łącząc wyspy.
Björkholmen była dawniej dzielnicą stoczniowców i marynarzy - ulice naszą nazwy typów statków (ul. Fregaty, ul. Korwety) lub nazwiska szwedzkich admirałów i dowódców floty. Paradoksalnie właśnie tę biedną dzielnicę ominęły pożary i akcje wyburzania starej zabudowy. Na Björkholmen zachowała się część budynków z XVIII i XIX w. - jest tu wiele parterowych drewnianych domów, tak małych, że aż trudno uwierzyć, że mieszkały w nich kiedyś całe wielopokoleniowe rodziny. Złośliwi twierdzą, że domy nie mogły być większe, bo wszystkie deski użyte na ich budowę musiały się zmieścić pod płaszczem, kiedy je wynoszono ze stoczni... Koniecznie zobaczyć trzeba zabudowę ulic Nordenskjöldsgatan czy Wachtmeistergatan.
Dziś domy na Björkholmen osiągają bardzo wysokie ceny. Szwedzi szanują tradycję, choć cenią sobie też komfort - to, co kiedyś było domem dla całej rodziny, jest dziś jednym pokojem w większym mieszkaniu...W zgodzie z marynarską tradycją na niektórych domach przy oknach wiszą lusterka, pozwalające zobaczyć, kto puka do drzwi zanim otworzymy - żony marynarzy musiały wiedzieć z wyprzedzeniem, czy to mąż wraca do domu.Z Björkholmen można ruszyć dalej mostem na Ekholmen i Saltö, by wreszcie dotrzeć na wyspę Dragsö, na której znajduje się duży kemping, kąpielisko, ciekawy minigolf z miniaturami najważniejszych zabytków Karlskrony, wypożyczalnia rowerów oraz ładne tereny spacerowe. Kąpielisko znaleźć można również na wschodnim brzegu Saltö.